Tajemnica Boga

"Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że uwielbiam powieści, w których są:
a) trup
b) tajemnice, których rozwiązanie rzuca mnie na kolana.
Czytając takie książki, jestem w pełni usatysfakcjonowana. To nic, że w trakcie lektury przebieram nóżkami i kusi mnie, żeby zerknąć na ostatnią stronę. Jak było w przypadku Tajemnicy Boga Kariny Krawczyk?





Pewne tajne ugrupowanie szuka sposobu na odkrycie boskiej tajemnicy. Tropy wiodą w różnych kierunkach. Ponoć gdzieś żyją pustelnicy, którzy dawno już ją zgłębili. Nie mogąc ich odnaleźć, zdesperowani członkowie ugrupowania porywają jedyną osobę, która według nich może ich doprowadzić do upragnionego celu. A oni chcą osiągnąć... wszystko – takie opisy działają jak miód na moją żądną krwi duszę. Czy to, co napisał wydawca, pokryło się z treścią powieści? Tak.

Nie miałam wobec tej książki zbyt dużych oczekiwań. Podeszłam do niej dość niepewnie. Już kilka razy nacięłam się. Opis powalił mnie na kolana, a właściwa treść uśpiła mnie. Tak było w przypadku między innymi Sekretnej szkatuły Martina Langfielda. Jeśli cierpicie na bezsenność, możecie spróbować ją przeczytać, choć nie gwarantuję, że dobrniecie do końca. Mnie ta sztuka się nie udała. Pan M. jakoś to zrobił. Jak? Mnie nie pytajcie. W przypadku Tajemnicy Boga było zupełnie inaczej.

Akcja wciągnęła mnie od samego początku. Nie spotkałam się z takim motywem w polskiej literaturze i to właśnie mnie zaintrygowało. Byłam ciekawa, czy tajnemu ugrupowaniu uda się odkryć boską tajemnicę. Intrygował mnie Moris, członek ugrupowania. Z jednej strony mnie fascynował, a z drugiej strony wzbudzał we mnie strach. Często pojawiał się w jakimś miejscu i opuszczając je, zostawiał za sobą trupy. Ten bohater był bezwzględny. Miał odkryć dla swojego Mistrza tajemnicę Boga i chciał to zrobić. Za wszelką cenę.
O ile dobrze się orientuję, Tajemnica Boga to literacki debiut autorki. Karina Krawczyk ruszyła z grubej rury. Nie jestem w stanie jej z nikim porównać. Widać, że miała pomysł na powieść. Wątki są przemyślane, poprowadzone w ciekawy sposób. Autorka wykorzystała potencjał tej historii. Mnie, pasjonatkę thrillerów, wciągnęła w nią bez reszty. Książkę połknęłam w ciągu jednego wieczora i czekam na więcej. Mam nadzieję, że Karina Krawczyk nie powiedziała w kwestii pisarstwa ostatniego słowa.

Do jednej rzeczy się przyczepię. Pierdoła, ale nie mogę o niej nie wspomnieć. Popatrzcie na okładkę. A teraz zastanówcie się, czy ona wam się podoba? Mnie raczej odstrasza. To nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Dobrze, że pan z okładki nie śnił mi się po nocach. Chociaż powinien, w końcu przechodził przez niego budynek, a wyraz jego twarzy nie jest zbyt przyjazny. Oczywiście moje uwagi odnośnie okładki nie mają najmniejszego wpływu na ocenę Tajemnicy Boga, ale musiałam podzielić się z wami moimi odczuciami względem niej.

Myślę, że wszyscy thrilleromani powinni poznać Karinę Krawczyk. To autorka z dużym potencjałem. Ma lekkie pióro i dobrze wie, w jaki sposób operować słowem, by zaciekawić czytelnika. Potrafi budować napięcie. Takie debiuty to ja mogę czytać nawet codziennie. Oby pojawiło się ich więcej na naszym rynku literackim. Mam nadzieję, że Karina Krawczyk wykorzysta swój talent i jeszcze niejeden raz nas zaskoczy świetnymi książkami. Jestem żądna kolejnej dawki wrażeń." PANI M

https://sztukater.pl/ksiazki/item/18140-tajemnica-boga.html

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza